Dla niego to było pierwsze takie doświadczenie. Przejęty był jak nie wiem co! A my chyba jeszcze bardziej. O samym meczu rozpisywać się nie będę, bo w rezultacie przegrali z kretesem i nawet nie napiszę Wam ile, bo sama straciłam rachubę:) Ale pochwalę się, że jedynego honorowego gola dla Marradi strzelił Mikołaj. Nie będzie trwonił słów. Na wszystkie mecze przyjdzie już. W jego sercu Widzew Łódź! III. XX-wiek - on przyniósł nam Mistrzostwa, Champions League, A w Łodzi z Ekstraklasy już Jesteśmy tylko my! IV. Nie dla nas jest porażki smak. Nie dla nas forma zła (forma zła!). Bo my jesteśmy kibice Łódzkiego Widzewa. V. La, la, la, la Każdy z nas przeżył w swoim życiu chwilę zwątpienia, odczuł smak porażki. Dzieje się tak zazwyczaj gdy bierzemy na siebie zbyt dużo obowiązków, kiedy działamy… Za pytaniami o porażki i sukcesy zawodowe mogą stać różne intencje. Przeważnie rekruterom chodzi o sprawdzenie, czy kandydat nie powie czegoś, co może doprowadzić do jego kompromitacji Nie bez znaczenia jest także dobór przez poetę bohatera lirycznego swojego utworu. Niepodważalne jest co prawda znaczenie Dziadów dla polskiej kultury i tradycji literackiej, niemniej wybór ten ma w moim przekonaniu jeszcze jed- no znaczenie, na które naprowadza w dużej mierze reprodukcja zamieszczona w pierwodruku powyżej wiersza45. Informacje o Farba Gorzki Smak Porażki i Limonki TF2 - 7452565343 w archiwum Allegro. Data zakończenia 2019-06-12 - cena 16,20 zł. hGP8Idb. - Nie da się wygrywać, mając siły tylko na 40 minut gry. Nie trafia do mnie argument, że to wina Pucharu Kontynentalnego. W sezonie 15/16 GKS Tychy także zdobył brązowy medal PK, a zaczynał rywalizację już od ćwierćfinału, czyli łącznie rozegrali dziewięć meczów w ramach tego turnieju, o trzy więcej od nas - czytamy w felietonie na łamach portalu Sezon 12/13 – Sanok wygrywa sezon zasadniczy, w półfinale odpada z CracoviąSezon 13/14 – Tychy wygrywają sezon zasadniczy, przegrywają w finale z SanokiemSezon 14/15 – Jastrzębie wygrywa sezon zasadniczy, przegrywa w finale z TychamiSezon 15/16 – Cracovia wygrywa sezon zasadniczy i fazę play-offSezon 16/17 – Tychy wygrywają sezon zasadniczy, przegrywają w finale z CracoviąSezon 17/18 – Tychy wygrywają sezon zasadniczy i fazę play-off TAURON KH GKS Katowice został pierwszą od sześciu lat drużyną, która po wygraniu sezonu zasadniczego nie doszła do finału fazy play-off. Warto jednak dodać, że gdy takie ,,osiągnięcie” odnotował Sanok (był to rok, gdy HC GKS był beniaminkiem w PHL) to był to sezon pomiędzy dwoma mistrzostwami Polski, a w tym samym sezonie zagrali chociaż w finale Pucharu Polski. My natomiast od momentu pojawienia się większych pieniędzy i ściągnięcia reprezentantów Polski zaledwie raz awansowaliśmy do finału rozgrywek na krajowym podwórku – rok temu w walce o mistrzostwo. Puchar Polski w poprzednim sezonie – przegrany półfinał. W tym sezonie – przegrany półfinał. A teraz przegrany półfinał fazy play-off z piątą drużyną sezonu zasadniczego. Drużyną oczywiście wzmocnioną przed decydującymi meczami, ale czy aż tak? Turtiainen i niechciany w Tychach Kalinowski przyszli już na początku stycznia, a w dodatku nie grali oni w ostatnich meczach z powodu kontuzji. Marek Tvdron dołączył w połowie miesiąca i choć kilka lat temu zapowiadał się na bardzo dobrego zawodnika (draftowany do NHL w czwartej rundzie), to w tym półfinale nie był żadnym game-changerem. Z Koprivą się męczyliśmy, ale więcej w tym naszych zasług, niż jego. Za Jachymem i Jezekiem nikt w Oświęcimiu nie płacze. Przed samymi play-offami przyszedł jeszcze Bychawski, który był chyba najsłabszym zawodnikiem Cracovii i Charnaok, do którego akurat nie można mieć zastrzeżeń. Zakładając, że wszyscy są zdrowi, w naszym składzie mamy dziewięciu obcokrajowców – tyle samo, co aktualnie Cracovia. Dla nas ten półfinał skończył się w momencie, gdy po drugiej tercji szóstego meczu nie prowadziliśmy minimum dwoma bramkami. Potem była jedynie wegetacja i czekanie na śmierć. Nie da się wygrywać, mając siły tylko na 40 minut gry. Nie trafia do mnie argument, że to wina Pucharu Kontynentalnego. W sezonie 15/16 GKS Tychy także zdobył brązowy medal PK, a zaczynał rywalizację już od ćwierćfinału, czyli łącznie rozegrali dziewięć meczów w ramach tego turnieju, o trzy więcej od nas. Nie przeszkodziło im to jednak w tym, by w fazie play-off Polskiej Hokej Ligi najpierw Polonii Bytom w ćwierćfinale, a potem Podhalu Nowy Targ w półfinale nie pozwolić na wygranie ani jednego meczu. Finał przegrali dopiero w siódmym meczu. Może po prostu tam mieli zawodników, którzy potrafią zadbać o swoją kondycję albo trenera, który nie pozwoliłby na to, żeby jej nie było? Jak to możliwe, że Maris Jass, który w pierwszych meczach w naszych barwach wyglądał tak, jakby trzeba było go popchnąć, by ten się rozpędził, został naszym najlepszym obrońcą i po brakach w kondycji nie ma już śladu, a połowa naszego składu dalej oddychała rękawami, gdy trzeba grać trzecią tercję? Puchar Kontynentalny graliśmy w połowie stycznia, jest koniec marca, naprawdę chcemy się tym tłumaczyć? Od razu można było zauważyć, kto jest sportowcem na tafli, a kto nim jest także poza nią. Nie pamiętam, by kiedykolwiek jakaś drużyna, której celem było mistrzostwo kraju, wyglądałaby tak źle pod względem fizycznym, jak my. Gdy Sanok w swoim ostatnim sezonie w PHL grał praktycznie cały czas na dwie formacje, sił zabrakło im właściwie dopiero w siódmym meczu półfinałowym. Nie mam zamiaru zarzucać naszym zawodnikom (przynajmniej większości), że nie walczyli – ale też nie jest to żaden powód do chwały, tylko spełnienie jednegoz obowiązków. Czy w hokeju da się w ogóle inaczej? Gdyby na lodzie znalazł się taki Foszmańczyk, to zaraz zostałby wgnieciony w bandę przez przeciwnika. Hokej to wojna i zwyczajnie trzeba tam walczyć, by przeżyć. Zawodnicy walczyli, ale nie byli na tę wojnę przygotowani, a to także ich obowiązek. Zrobiliśmy bohaterów z ludzi, którzy nimi nie są. Doceniam zeszłoroczne srebro, bo był to wynik ponad stan, ale w tym roku hokejowa GieKSa nie zawiodła tylko w jednym rozgrywkach – Pucharze Kontynentalnym. Połowa naszej drużyny to reprezentanci Polski, którzy jak na prezentowane umiejętności dostają ogromne pieniądze. Sytuację powinno poprawić zniesienie limitu obcokrajowców, bo czemu polski zawodnik miałby zarabać dwa albo trzy razy więcej od zagranicznego gracza na takim samym poziomie?To, co się dzieje w sekcji piłkarskiej, tak nam namieszało w głowach, że już nic poza tą mityczną ,,walką” nas nie interesuje. Nie powiedziałbym zresztą, że w każdym meczu fazy play-off widziałem w naszych zawodnikach wiarę w to, co robią. Dwa pierwsze mecze w Oświęcimiu były w naszym wykonaniu żenujące. Momentami wyglądaliśmy tak, że więcej pomysłu na grę widziałem w drużynie Roberta Spisaka z sezonu 14/15. Między sportowcami z różnych dyscyplin różnica jest zdecydowanie mniejsza, niż nam się wydaje. Być może mamy sympatycznych chłopaków w drużynie, z którymi da się pogadać, pewnie mógłbym być bliżej drużyny i wiedzieć wszystko o naszej szatni, bo z tego co słychać to żaden problem, ale nie chcę. Dla mnie są tylko i aż hokeistami mojego klubu i dzięki temu nie mam teraz problemu z oceną ich gry. Może wyrównująca bramka dla Cracovii padła po spalonym, może nie. Średnio mnie to obchodzi. Kilka sezonów temu w NHL wprowadzono tzw. coach’s challenge – każdy trener może zażądać, by sędziowie sprawdzili, czy gol padł prawidłowo. Jeśli sędziowie mieli od początku rację – trener traci możliwość zgłoszenia challenge’u kolejny raz i wzięcia czasu. Tylko w tym sezonie do 10 lutego trenerzy 65 razy zgłosili sędziom, że według nich był spalony i w 40 przypadkach okazało się, że spalony rzeczywiście był i decyzja o golu została zmieniona (dane ze strony Podobała mi się wypowiedź Jacka Paszulewicza o tym, że jak chcesz sędziowanie na najwyższym poziomie, to dojdź na ten najwyższy poziom i graj na nim. My gramy w śmiesznej lidze ze śmiesznym sędziowaniem, ale nie róbmy tragedii z tego, że polski sędzia być może popełnił taki błąd, który regularnie zdarza się w NHL. To nie był w żadnym stopniu powód naszej porażki. Bramka, która zakończyła nasze marzenia padła podczas naszej przewagi i wcale nie mam przekonania, że kara dla zawodnika Cracovii była wówczas słuszna. Naszym katem został 20-letni Paweł Zygmunt. Też mamy w naszej kadrze młodego napastnika z bardzo dużym potencjałem, ale w naszym klubie woleli przydzielić go do obsługi kamery i nagrywania meczu dla naszego video coacha. A podobno to Rohacek nie stawia na młodych… Mieliśmy za to w składzie Marka Strzyżowskiego, który generalnie nie jest złym zawodnikiem, ale jakbym miał wybrać jedną umiejętność, w której jest mistrzem, to jest to utrudnianie gry kolegom z drużyny swoimi idiotycznymi karami. Tylko cud spowodował, że w ogóle doszło do dogrywki w tym spotkaniu po jego karze meczu. Może się uczyć od Macieja Urbanowicza, jak powinien grać power forward. Chciałem unikać tu konkretnych nazwisk, ale nie da się przejść obojętnie wobec pary obrońców Jesse Jyrkkio-Niko Tuhkanen. Rozumiem, że ofensywnie grający obrońcy z roku na rok pełnią coraz ważniejszą rolę w hokeju, ale wciąż to mają być obrońcy. Tuhkanen zagrał wyjątkowo dobrze po przesunięciu go do pary z doświadczonym Martinem Cakajikiem, ale przy złotym golu dla Cracovii na lodzie oczywiście musiał znajdować się Jyrkkio, który nie zrobił kompletnie nic, by przerwać niegroźną akcję. Podobnie zresztą zachował się Janne Laakkonen, który zaczął sezon słabo, aby w pewnym momencie być naszym kluczowym zawodnikiem, a na play-offy ponownie zgasł. Skoro mówimy już o zawodnikach i ich talentach, to trzeba też coś powiedzieć o trenerze. Mamy dwóch ofensywnych obrońców, którzy słabiej radzą sobie pod własną bramką – no ok, tylko czemu w takim razie ustawiamy ich w jednej parze? Bo rozmawiają w tym samym języku? Gdy wszyscy byli zdrowi, nasze pary obrońców wyglądały najczęściej tak: para ofensywnych obrońców, para doświadczonych, nieco powolnych defensorów typu two-way i para wysokich, silnych, lecz niezbyt mobilnych zawodników. Skoro mamy tak różnorodnych graczy, to czemu z tego nie korzystamy? Dlaczego do ofensywnie grającego obrońcy nie damy defensora typu stay-at-home? Przede wszystkim fatalnie pod względem taktycznym prezentowaliśmy się w przegranych meczach z Unią i pierwszych trzech starciach z Cracovią. Jaki był nasz pomysł na przewagi? W książce ,,Hockey analytics – a game-changing perspective” można wyczytać, że gole w przewagach w 68,1% padają po strzałach ze strefy tuż pod bramką, 14,9% to strzały po podaniu przez środek lodu, 21,3% goli touderzenia przy zasłoniętym bramkarzu, 12,8%to bramki to zmianie kierunku krążka, 19,1% to dobitki. My tymczasem zwykle wybieraliśmy opcję szóstą – trochę poklepiemy po obwodzie, a potem strzał w zupełnie niegroźnej sytuacji. Takie sytuacje to 28,4% wszystkich strzałów w przewadze, a pada z tego zaledwie 4,3% goli (analiza na podstawie 60 meczów NHL w sezonie 16/17). Czemu tak często pozwalaliśmy się kontrować i wjeżdżać pod naszą bramkę, skoro ataki tranzycyjne i sytuacje ,,clear-path” (czysty strzał na bramkę ze strefy między bulikami) odpowiadają za 62,6% goli w wyrównanych składach, podczas gdy takie akcje to tylko 4,7% wszystkiego, co się dzieje na lodzie? Po co tak często nasi obrońcy próbowali utrzymać krążek w tercji ataku, skoro jedyne co zyskiwaliśmy to dalszą możliwość podawania tuż przy bandach, a narażaliśmy się na kontrę 2v1? O naszych rollingach po bandzie w tercji defensywnej wiedział już każdy. Pewnie spędziliśmy więcej czasu w tercji Cracovii niż ona w naszej, ale było to kompletnie nieefektywne. Średni czas od momentu wjechania do tercji rywala do strzelenia bramki to około 7,6s przy kontrolowanym wjeździe i 13,4s przy niekontrolowanym (wrzutka na walkę). Jedyna bramka dla GieKSy w szóstym meczu? Laakkonen wjeżdża do tercji, zostawia krążek Tuhkanenowi, ten podaje do Cakajika, strzał i gol. Wszystko trwało około 4s. Zwycięski gol Cracovii? Niemal identycznie. Z budżetem i składem na mistrzostwo Polski nie wygraliśmy w tym sezonie nic. Był udany Puchar Kontynentalny, ale umówmy się – z Ritten trzeba było wygrać, bo to średniak w Alpejskiej Lidze, która jest na podobnym poziomie, co PHL, Belfast Giants w półfinale już nic nie musieli, bo awans mieli zapewniony, a w finale pokonaliśmy biedny Homel, z którym wygrana także była obowiązkiem. Sezon niby się jeszcze nie skończył, bo czekają nas mecze o brązowy medal z Tychami lub Podhalem, ale jak dla mnie tych meczów mogłoby nie być. Hokej jest sportem brutalnym i za to go kochamy, więc go z tej brutalności nie odzierajmy – albo wygrywasz, albo nie, a my przegraliśmy. O brązowe medale niech sobie grają reprezentacje na mistrzostwach świata czy Igrzyskach. NHL – brak meczów o trzecie miejsce, KHL – brak, czeska Extraliga, niemiecki DEL, szwajcarska NLA, szwedzka SHL – tak samo. Jedyna poważna liga z meczami o brąz to fińska też powiedzieć, że, patrząc na poprzednie lata, nie będziemy faworytem w rywalizacji o trzecie miejsce: sezon 17/18 – trzecia po sezonie zasadniczym Cracovia przegrywa z czwartym Podhalemsezon 16/17 – trzecie Podhale przegrywa z czwartą Poloniąsezon 15/16 – trzecie Podhale pokonuje piąty Sanoksezon 14/15 – drugi Sanok przegrywa z piątym Podhalemsezon 13/14 – trzecie JKH pokonuje piątą Unięsezon 12/13 – pierwszy Sanok przegrywa z trzecim GKS-em Tychy W poprzednich sześciu sezonach tylko dwukrotnie brąz zdobyła drużyna rozstawiona. Raz zdarzyło się to przeciwko grającemu na dwie formacje obcokrajowców Sanokowi (dla obcokrajowców nie miały te mecze znaczenia) i raz poległa przeciętna kadrowo Unia. Jakikolwiek wynik nie padłby w tym roku w meczach o brąz – dla nas ten sezon jest przegrany. Pytanie, czy w Katowicach da się inaczej? Chyba trzeba zmienić słowa jednej z przyśpiewek, tak jak jest w tytule… Kiedy przeglądamy w sieci strony, prowadzone przez nauczycieli, możemy odnieść wrażenie, że wszystko, czego dotkną, zamienia się w złoto. Praca to jedno, wielkie pasmo sukcesów, a na potknięcia i błędy nie ma miejsca, tymczasem…Lubimy mówić o tym, co nam się udało. Dzielimy się radością nie tylko z najbliższymi, ale również z tymi, którzy chcą o tym słuchać/ czytać. Na stronach opisujemy udane projekty i pomysły, które sprawdziły się na naszych zajęciach. Stajemy się inspiracją dla innych i to jest piękne. Swoim przykładem zaświadczamy, że się da i motywujemy do podejmowania trudu wprowadzania zmian. Mam jednak wrażenie, że obraz ten jest niepełny. Brakuje w nim godzin spędzonych na własnych próbach, rozczarowań i frustracji, związanych z tym, co się nie udało. Bo przecież nie jest tak, że żyjemy w idealnym świecie, w którym wszystko co pomyślimy, staje się zatem “fałszujemy” to, co widzą inni? Myślę, że jest to działanie nieświadome. Nikt z nas nie chce kreować się na nadczłowieka, który wolny jest od porażek. Nie piszemy o nieudanych przedsięwzięciach z kilku powodów (przynajmniej tak to wygląda z mojego punktu widzenia). Po pierwsze często towarzyszy nam poczucie, że nie ma się czym chwalić. Nie udało się, to trudno. Nie ma sensu do tego wracać. Poza tym, po co mówić o czymś, co do niczego się nie nadaje? Przecież to w żaden sposób nie może być przydatne dla innych (tu tkwi błąd logiczny, ale o tym później). Poza wszystkim: życie nauczyciela pełne jest trudnych chwil, nie warto o nich pisać, bo wszyscy mamy podobne doświadczenia (co stanowi ogromne uogólnienie, ale to też temat na inny akapit).dlaczego nie wyszło?Macie czasami tak, że pomysły wprost wylewają się Wam z głowy? Rano, w południe, wieczorem, nawet noc nie jest wolna od wymyślania koncepcji, które koniecznie domagają się zrealizowania. U mnie czasami tak się dzieje. Nazywam to klęską urodzaju i wiem, że mimo najszczerszych chęci, nie dam rady zrealizować każdego konceptu. Ponieważ nie wiem również, co ma najmniejsze szanse powodzenia, zabieram się za realizację wszystkich i drogą naturalnej selekcji pewne projekty nie doczekują szczęśliwego los spotkał projekt eTwinning poświęcony muralowym miastom. Koncepcja była znakomita. Plan opracowany, chętni opiekunowie zaangażowani. Nawet uczniowie początkowo współpracowali chętnie. Stało się jednak tak, że brakło mi siły woli (a może po prostu siły, tak zwyczajnie, fizycznie), by dopilnować moich podopiecznych. Coś tam niby zrobili, jakieś materiały wypracowali, jednak nie tyle i nie takich, jak zakładałyśmy pierwotnie. Koniecznie muszę zaznaczyć, że pozostałe grupy naprawdę się starały i dobrze radziły sobie z kolejnymi wyzwaniami. Dla mnie był to czas równolegle prowadzonych innych przedsięwzięć. Nie chcę się usprawiedliwiać (bo usprawiedliwienie nie istnieje, zawiodła i tyle), mam poczucie, że nie wywiązałam się z umowy. Uznałam jednak, że nie ma sensu płakać nad rozlanym mlekiem. Można wyciągnąć stało się później. Postanowiłam wrócić do sztuki ulicznej i zaproponowałam uczniom swojej szkoły mniejszy projekt. Na bazie wcześniejszej koncepcji, choć nieco zmodyfikowanej, ukute zostały . I ta formuła okazała się strzałem w dziesiątkę 🙂 Efekty do tej pory można obserwować odwiedzając stronę, która powstała, by uczniowie mogli podzielić się efektami swoich wędrówek (zajrzyjcie koniecznie ).miara sukcesuInnym przypadkiem był mój udział w konkursie na Nauczyciela Roku 2017 (organizowanym przez ). Tak się złożyło, że znalazłam się w gronie osób zaproszonych na galę do Zamku Królewskiego. To tam ogłaszany jest ostateczny wynik. Ogromne emocje: ekscytacja połączona z niedowierzaniem. Przyjemne, dość niepowtarzalne doświadczenie. W głowie układają się wszelkie możliwe scenariusze. Obok tych, które podpowiadają sukces, pojawiają się też te, które pokazują, że nic z tego nie się domyślacie, rzeczonego tytułu nie zdobyłam (sięgnęła po niego wtedy niezrównana Marta Florkiewicz- Borkowska). Ktoś mógłby powiedzieć: udział w tym przedsięwzięciu okazała się porażką. Nie udało się zdobyć ani głównej nagrody (tytułu NR-a), ani nawet wyróżnienia. Widać, nie jestem tak dobra, za jaką się uważałam. A jednak jestem wdzięczna za możliwość doświadczenia tego wszystkiego, czego przy okazji konkursu doświadczyłam. Miałam szansę przyjrzeć się własnej pracy i dokonać jej ewaluacji (by napisać uzasadnienie wniosku). Wzięłam udział we wręczeniu tytułu, choć nie mnie on przypadł. Warto było tam być. Dziś patrzę na ten dzień z wielkim sentymentem. I nie przeszkadza mi to, że wszystko potoczyło się nie całkiem tak, jak zastanawiacie się, czy zdecyduję się (mądrzejsza o pewne doświadczenia) na ponowny udział w tej inicjatywie. Odpowiedź jest jedna: nie wiem. Czasami nachodzi mnie ochota, by znów siąść i opisać działania. A później macham na to ręką i dalej robię swoje 😉jak sól w cieściePatrzę na to, czego przez te wszystkie lata dokonałam. Cieszę się każdym doświadczeniem, wiedząc, że nie każde zakończyło się tak, jak chciałam. Dziś nie nazywam tych nieoczekiwanych finiszów porażkami. Po prostu nie zawsze i nie wszystko układa się po mojej myśli (takie życie). Dlaczego o tym nie piszę? Sama nie wiem. Prawdopodobnie wynika to z nadmiernego perfekcjonizmu. Akceptuję błędy w postępowaniu uczniów, traktując je jako element rozwoju, ale z własnymi mam kłopot (prawdopodobnie jak większość z nas). Czas jednak pokazać, że jestem takim samym nauczycielem jak Ty i Ty, a nawet Ty. Czasami robię głupoty, innym razem realizuję fantastyczny projekt. Tak już jest. Fortuna kołem się toczy 😉 A to, co moim zdaniem nieudane, podkreśla dodatkowo smak sukcesu (jak szczypta soli smak najwspanialszego ciasta).A jeśli chodzi o to, że nie warto dzielić się trudnymi doświadczeniami, bo każdy z nas, nauczycieli, ma podobne, to może warto zweryfikować podejście? Rozmawiając o kłopocie, nie tylko mamy szansę znaleźć najlepsze możliwe rozwiązanie, ale dodatkowo nie kumulujemy w sobie negatywnej energii. Zadbajmy o siebie, by móc zadbać o innych 🙂 Podobnie z nietrafionymi pomysłami. Pokażmy innym, co może pójść nie tak. Być może wspólnie dojdziemy do tego, jak sprawić, by projekt się udał 🙂PS Oczywiście mogłaby przytoczyć wiele innych przykładów pomysłów, które nie potoczyły się tak, jak chciałam. Nie w tym jednak rzecz. Rzecz w tym, by jasno powiedzieć: mam prawo, by coś się nie udało. I nie boję się o tym mówić. Wczoraj czy przedwczoraj zadebiutował nowy serial animowany o elitarnej jednostce przeżołnierzy - Resolute. Już na pierwszy rzut oka widać, że kreska jest niezła, a po chwili widać, że i scenariusz nienajgorszy (scenariusz Warrena Ellisa!). Wielkim atutem jest to, że bohaterowie mają normalne stroje, takie jak Joe powinni mieć, a nie te dziwactwa co w filmie. Wielkim zaskoczeniem na plus dla mnie osobiście jest kostium Snake Eyesa, który jest wzorowanym na jego pierwszej, oryginalnej dlaczego twórcy zdecydowali się na destrukcję Moskwy, a nie innego i Cobra Commander zarówno wygląda porządnie jak i brzmi. Czego raczej nie doświadczymy w przypadku nadchodzącego filmu. Generalnie dużo gwiazd daje tutaj radę - choćby niezawodny Steve Blum! Dziś wspólnym rytmem biją nam Nasze serca, które my Za Motor damy w każdy czas Czy w czas dobry, czy w czas zły Nie dla nas jest porażki smak Nie dla nas forma zła Na całe gardło krzyczmy wraz Motor mistrza Polski ma! Gdziekolwiek będziesz mistrzu nasz Blisko, czy daleko stąd Na zawsze jest lubelska brać Żeby dopingować was _______________________________________ Dziś wspólnym rytmem biją nam Nasze serca, które my Za Polskę damy w każdy czas Czy w czas dobry, czy w czas zły Nie dla nas jest porażki smak Nie dla nas forma zła Na całe gardło krzyczmy wraz Polska mistrza Świata ma! Gdziekolwiek będziesz mistrzu nasz Blisko, czy daleko stąd Na zawsze jest polska brać Żeby dopingować was Śpiewnik kibica Lechii Gdańsk: 1. Hymn Ooo Nasz! Ooo Nasz! My wierzymy, Tylko w Hej Lechio! Ooo Nasz! O Nasz! 2. Piosenkę tę śpiewamy w rytm "Yellow submarine" The Beatles. Przy kasach tłum, biletów brak! Stadion Lechii pęka w szwach! Jakiś kibic krzyknął: jest! Dziś zwycięży BKS! W górę serca, zwycięży Lechia Gdańsk! Zwycięży Lechia Gdańsk! (x2) 3. W Wolnym Mieście Gdańsku, gdzie korona w herbie jest, mamy swą drużynę, która zwie się Alleluja, alleluja, alleluja (x2) 4. Ja zawszę będę tam, Gdzie moja Lechia gra, Aeja oo! Hej Lechia Gol! 5. Wśród nocnej ciszy głos się rozchodzi, Wstańcie Lechiści Arka nadchodzi, Weźcie pałki i zapałki, Podpalimy stadion Arki, Wedle rozkazu (x2) Poszli znaleźli Arkę na strychu Wpier..l spuścili Zeszli po cichu Gdyby Arka nie fikała To by wpier..l nie dostała Wedle rozkazu (x2) 6. Moje serce bije dla Niej, Tej Jedynej, mej Kochanej, Co się w Biel i Zieleń stroi, Cała Polska Jej się boi. Imię Jej jest w Polsce znane, Barwy wszędzie szanowane, Sława Jej wszystkich przerasta, Lechia Gdańsk, Duma Trójmiasta. 7. Moja jedyna milość - to Lechia Gdańsk [kilka razy] 8. Gdziekolwiek Lechia będzie grać, Blisko czy daleko stąd, Tam zawsze będzie gdańska Brać, Aby dopingować ją, Nie dla nas jest porażki smak, Nie dla nas forma zła, Bo my kibice Lechii Gdańsk, Nigdy nie poddamy się!!! 9. Oddałem serce za drużynę, Oddałem za nią duszę swą. I wierzę, że kiedyś zasłynie, Mój Święty klub - WKS Śląsk! To my, kibice Śląska, Zna nas cala Polska. Za Śląsk, za WKS, Pójdziemy aż po życia kres! 10. W mieście starym jak Świat, dzisiaj Lechijka gra, a my wierni kibice drużyny swej, zaśpiewajmy refren ten: Piłka jest okrągła, a brameczki dwie Lechia dzisiaj wygra każdy o tym wie. Niepokonana nasza ukochana, niezwyciężony ten nasz gdański klub. A my kibice śpiewajmy refren ten Gdańska Lechia najlepsza jest!!! 11. Nad Motławą pragnę marzyć, Nad Motławą pragnę żyć, Gdańskiej Lechii kibicować, z Śląskiem Wrocław w zgodzie żyć! 12. Do boju Budowlani, Do boju Lechia Gdańsk! Jesteśmy zawsze z Wami, Za nami cały Świat! 13. Zielono-Biało-zielono się mieni To kibice (Lechii są) x2 Ci kibice są niezwyciężeni Boi się ich (cały świat) x2 Boją się nas kibice angielscy OJ OJ! Boją się nas fani holenderscy OJ OJ! Boi się nas cała Polska liga OJ OJ! Boją się nas też fani Górnika OJ OJ! Hej Lechijko Lechijko kochana, Ty najlepszych kibiców masz!! 14. Na melodię "O mój rozmarynie" O moja Lechijko nie zdradzę cię (x2) Inni cię zdradzili, na ciebie bluźnili ale ja nie (x2) Jeśli ktoś mi powie: Ty gdański psie!! (x2) Ja mu skopa w ryja, zęby powybijam, Odpier..l Się!! (x2) 15. W Gdańsku się urodziłem, Mieście mym kochanym, Lechię pokochałem, Serce swe oddałem Sialalalalala.. Choć by tu Ajax przybył, Choć by Benfica grała, Wiara kibiców Lechii, Zawsze przy niej stala. Sialalalalala... 16. Nie płacz o Lechio Ma, choć żal ci serce rwie, nie płacz o Lechio ma, bo...(w II lidze, albo przegrać z.....) nie jest źle!! 17. My jesteśmy Lechii kibicami, Pijemy gdańskie piwo, Pijemy je litrami. 18. Lechia! Biało-zielony kwiat! Lechia! Śląska najlepszy brat! Lechia! Tylko Lechia! Hej BKS!! 19. We Wrocławiu i w Gdańsku jest wiara, Która łączy kibiców obu miast, We Wrocławiu Śląsk Lecha nap….dala, A w Trójmieście Lechijka Arkę gna, Hej Lechijko, Lechijko, Lechijko, Ty najwspanialszych kibiców w Polsce masz, Hej Lechijko, Lechijko, Lechijko, Pokaż wszystkim jak pięknie w piłkę grasz. 20. Lechia to jest potęga! Lechia najlepsza jest! Lechię trzeba szanować! Lechię! Hej BKS! 21. Kto tak gra, kto tak gra, jak mygramy? Oczywiście BKS kochany. Bramkę strzel, bramkę strzel BeKaeSie, bo ta bramka zwycięstwo przyniesie. Co za szał, co za szał, co za radość, Ta drużyna z ................... to słabość! 22. Czy wygrywasz czy nie, Ja i tak kocham cię. W sercu moim Lechia najwspanialszym klubem jest! Za rok może za dwa w pierwsze lidze Lechia, za dwa albo za trzy, Puchar Europy nam się śni. 23. Choć Nas gnębią policjanci, My się nie poddamy. Ukochanej gdańskiej Lechii, Serca swe oddamy. Marsz, marsz, marsz! Do boju marsz! Zwycięstwo czeka Nas! Do booooju BeKaeS! Do booooju Lechia Gdańsk! 24. Hej nana! Hej nanana! BKS trzy punkty ma, BKS wygra mecz, A my śpiewamy tak Hej nana! Hej nanana!... 25. Zazuzi zazuza, Lechia 3 punkty ma, Lechia wygra dziś mecz, A my śpiewamy tak, Zazuzi zazuza... 26. Wczoraj, obiecałaś mi na pewno, że trzy punkty dzisiaj będą, Więc wygraj Lechio mecz. Nasza, nasza wiara niezachwiana, W gdańskiej Lechii zakochana, I my ufamy Ci. Hej, Hej Lechijko, Ukochana ma drużyno, Wygrałabyś ten mecz, Ten ważny mecz. 27. Oddałem serce za drużynę, Oddałem za nia duszę swa. I wierzę, że kiedys zasłynie, Mój swięty klub - WKS Śląsk! To my, kibice Śląska, Zna nas cała Polska. Za Śląsk, za WKS, pójdziemy aż po życia kres! 28. [Na dwa głosy] Zielono Biało Zieloni. [x2] Ten mecz musimy wygrać. [x2] Wygramy, wygramy, wygramy. [x2] Wisłe pozdrawiamy [x2] Śląsk pozdrawiamy [x2] Słupsk też kochamy [x2] ...... pokonamy [x2] O BeKaeSie klubie ty nasz!!! Alleluja, alleluja, alleluja BeKaeS!!! [x2] 29. Zawsze niech będzie wódka, zawsze niech będzie piwo, zawsze niech będzie Lechia, zawsze niech będę ja!! 30. Słuchaj Jezu jak Cię błaga lud, Zrób z Lechijki mistrza Polski zrób, My czekamy już sześćdziesiąt lat, a w historii klubu mistrza Polski brak. My czekamy już sześćdziesiąt lat, A w historii klubu mistrza Polski brak. 31. Nasza jedenastka to złota drużyna, Czy wygrywa, czy przegrywa, Zawsze jest jedyna! 32. Do boju Lechia Gdańsk!! (x2) Do boju biało-zieloni!! (x3) Do boju Lechia Gdańsk! 33. Wszyscy mamy źle w głowach, ze jeździmy. Pijemy, śpiewamy, Lechię Gdańsk kochamy. 34. Trójmiasto jest Nasze, Trójmiasto do Nas należy. Nie damy nikomu, nikomu nie damy. Trójmiasto do Lechii należy!! 35. Na mel. kolędy "Dzisiaj w Betlejem", słowa: Waldemar Mroczek Dzisiaj we Wrzeszczu, dzisiaj we Wrzesczu Wesoła nowina, Że podejmuje, że podejmuje Lechia Karmazyna. Worek z bramkami już się otwiera, Lechia prowadzi jeden do zera. Kibice śpiewają, wszystkich pozdrawiają, Lechię Mistrzem - ogłaszają. Już Roman Korynt, już Roman Korynt Rywala blokuje. I Zdzisiu Puszkarz i Zdzisiu Puszkarz Ze skrzydła centruje. Jurek Kruszczyński oklaski zbiera, Lechia prowadzi cztery do zera. Rywale padają, przed Lechią klękają Lechię Mistrzem - ogłaszają. I na trybunach, i na trybunach Robi się gorąco. Jurek z Hamburga, Leser z Dortmundu, i Marek z Toronto. Wszyscy do Gdańska dzisiaj zjechali' Będą dla Lechii pieśni śpiewali Piętnasta minuta - rzekł Hugo do Gluta: Mamy Mistrza na Traugutta. I wszyscy zmarli, i wszyscy zmarli Z mogił powstawali. Będą dla Lechii, będą dla Lechii Grali i śpiewali. Zagrał Żemojtel do Gronowskiego, Lechia prowadzi sześć do jednego. Choć przemija życie Lechia jest na szczycie. Jeszcze o niej usłyszycie! Choć dziś w A klasie, choć dziś w A klasie Lechia pozostaje. Po pewnym czasie, po pewnym czasie Przyjedzie tu Bayern. Spełnią się czary, będą puchary, Będą wygrane z AC Milanem, A my zaśpiewamy razem z gdańszczanami Lechia Mistrzem nad Mistrzami! 36. Na mel. "Lato, lato" z czołówki filmu "Szatan z siódmej klasy" Już za parę dni, za dni parę, Weźmiesz flagę swą i transparent. Pożegnania kilka słów, I na stadion ruszaj znów. Powodzenia wam, biało-zieloni. Każdy z nas się randki zrzeka, Gdy na niego Lechia czeka. Razem z Lechia cały Gdańsk, Chociaż w lidze nie ma nas. Już nie chcemy czekać dłużej. Musisz w pierwszej lidze grać, Przecież ciebie na to stać. Już za parę dni, za dni parę, Weźmiesz werbel swój i fanfarę. Dalej żywo w bęben bij, Razem z nami krzycz co sił. Do widzenia wam, drugoligowcy. Cały stadion śpiewa "Sto lat" Wszyscy krzyczą "Lechia gola!", Lechia Gola, Lechia Gdańsk, Żaden rywal nie ma szans. Nie ma szansy rywal żaden, Każdemu da Lechia radę. W pierwszej lidze jest nasz cel, W górę zieleń, w górę biel! Już za parę dni, za dni parę, Weźmiesz Ewę swą i Barbarę; Dziś gra Lechia - ze mną chodź, a jak nie to zdrowa bądź, Do widzenia wam, hej Lechia gola! Nikt się Lechii nie wyrzeknie, Nikt już z Lechii nie ucieknie, Gdańska Lechia to nasz klub, Nasza miłość aż po grób. Pierwsza liga naszym celem, Nasze barwy: biel i zieleń, Nasze barwy zieleń, biel; Lechia, Lechia bramkę strzel! 37. Piosenkę tą śpiewała Gdańska Kapela Podwórkowa, na muzykę "OjFranka, Franka". Refren śpiewany dwa razy. Piosenkę przysłał Marek zToronto. Już stadion pełny, nie wetkniesz palca Biało-zieloni dziś przecież walczą Oto wybiega nasza drużyna Chóralne śpiewy wiara zaczyna Oj Arka, Arka, co z Tobą będzie Gdy nasza Lechia bramkę zdobędzie A Zdzisiu Puszkarz piłkę stopuje Rajdzik po skrzydle i już centruje Na takie akcje czeka publika Wszyscy czekamy tu na Górnika Oj Górnik, Górnik, co z Tobą będzie Gdy nasza Lechia do ligi wejdzie Ten Górnik Zabrze ma skład szatański Oślizło, Gorgoń, Szarmach, Lubański Lecz w naszej Lechii wie każdy frajer Jest świetny Puszkarz, Głownia i Bajer Oj Górnik, Górnik, co z Tobą będzie Gdy nasza Lechia do ligi wejdzie. Śpiewajmy wszyscy, duży czy mały że z naszej Lechii zespół wspaniały Mają kibiców, dobrą obronę I mają barwy bialo-zielone Oj Górnik, Górnik, co z Tobą będzie Gdy nasza Lechia do ligi wejdzie. 38. Poniższa piosenka to absolutny rarytas, warto by ponownie wróciła na trybuny Lechii. Autorem piosenki jest Waldemar Mroczek. Na mel. "Niebieskooka" Przyjdziemy do was biało-zieloni Przyjdziemy do was gdy będzie świt Żeby do walki was dopingować, Żeby spełniły się nasze sny. refren: Bo mamy serca biało-zielone, Bo mamy w sercach zieleń i biel, Które nam Roman Korynt zostawił, Który pokazał czym Lechia jest. Przyjdziemy do was biało-zieloni, Przyjdziemy do was w rozkwicie dnia. Chociaż Ajaxem wy nie jesteście Chociaż brakuje wam wielkich gwiazd. refren: Lecz mamy serca biało-zielone... Przyjdziemy do was biało-zieloni, Przyjdziemy do was w pogodny czas, Żeby zrozumieć, że tam szczycie Może już dzisiaj być Lechia Gdańsk! refren: Bo mamy serca biało-zielone... Przyjdziemy do was biało-zieloni, Przyjdziemy do was czy mróz czy wiatr, By wam przywrócić potęgę dawną, Aby przed Lechia znów zadrżał świat! refren: Bo mamy serca biało-zielone... 39. (Na melodię hymnu niemieckiego) Tej piosenki nie śpiewała (nie przerobiła na swoje) dotychczas żadna inna ekipa w Polsce. Lechia, Lechia ponad wszystko! Lechia ponad cały świat! Za nią warto oddać życie, biel i zieleń to nasz znak. Nie pokona Ciebie Arka (tu wstawialiśmy aktualnego rywala), ani żaden inny śmieć, prowadź Lechio do zwycięstwa, pierwszą ligę musisz mieć. (zamiennie: mistrza Polski musisz mieć) 40. Dwudziestego czerwca roku pamiętnego wróg napadł na Arkę z grodu sąsiedniego. Ławki połamali, flagi popalili, to młodzi Lechiści górkę rozpiździli. Cała Arka płonie, cała Arka gaśnie, miłość do Lechijki nigdy nie zagaśnie

nie dla nas jest porażki smak tekst